Jesteś kłębkiem nerwów? Twój pies też. Nowe badania potwierdzają: pesymizm jest zaraźliwy

Wracasz do domu po ciężkim dniu w pracy. Szef był niesprawiedliwy, stoisz w korku, tętno wciąż masz podwyższone. Wchodzisz do mieszkania, nic nie mówisz, a jednak Twój pies – zamiast powitać Cię radosnym tańcem – podkula ogon i kładzie się cicho na posłaniu. Magia? Telepatia? Nie. To czysta biologia. Najnowsze badania z Wielkiej Brytanii dowodzą, że Twój stres nie tylko jest przez psa wyczuwalny, ale dosłownie zmienia jego nastawienie do świata na „pesymistyczne”.
Od lat behawioryści powtarzają, że „smycz przenosi emocje”. Każdy trener psów wie, że zdenerwowany właściciel to zdenerwowany pies. Jednak do tej pory sądziliśmy, że psy odczytują nasz stan głównie z mowy ciała – napiętych mięśni, tonu głosu czy gwałtownych ruchów.
Naukowcy z Uniwersytetu w Bristol postanowili sprawdzić coś innego: czy zapach stresu wystarczy, by zmienić zachowanie psa? Wyniki, opublikowane na przełomie roku, są fascynujące i dają do myślenia każdemu opiekunowi czworonoga.
Eksperyment: Zapach strachu
W badaniu wzięła udział grupa psów różnych ras. Naukowcy pobrali próbki potu i oddechu od ludzi w dwóch stanach emocjonalnych:
- Zrelaksowanym (podczas oglądania spokojnych filmów przyrodniczych).
- Zestresowanym (podczas rozwiązywania trudnych zadań matematycznych pod presją czasu).
Następnie psy poddano testowi na tzw. „nastawienie poznawcze”. Nauczono je, że miska w jednym miejscu pomieszczenia zawsze zawiera pyszny smakołyk (pozytyw), a miska w innym miejscu jest pusta (negatyw). Kluczowy był moment, gdy miskę stawiano pośrodku – w miejscu niejednoznacznym.
Psy, które wąchały próbki od zrelaksowanych ludzi, podbiegały do „tajemniczej miski” szybko, z nadzieją na nagrodę. Były optymistami. Natomiast psy, które wcześniej powąchały zapach ludzkiego stresu (zawierający m.in. kortyzol i adrenalinę), zbliżały się do miski znacznie wolniej, ostrożniej lub wcale. Ich mózg podpowiadał im: „Lepiej nie ryzykować. To pewnie nic dobrego”.
Pesymizm jako mechanizm obronny
Dlaczego psy tak reagują? Badacze tłumaczą to ewolucją. Pies i człowiek to gatunki koegzystujące od tysięcy lat. Dla psa właściciel jest przewodnikiem stada, gwarantem bezpieczeństwa.
Jeśli Twój organizm wysyła sygnał chemiczny: „Jestem zestresowany, jest zagrożenie”, Twój pies natychmiast to odbiera. Dla niego Twój zapach stresu to sygnał alarmowy. W naturze, gdy lider stada wyczuwa niebezpieczeństwo, reszta grupy nie może beztrosko szukać jedzenia. Musi stać się czujna, ostrożna i zachowawcza.
To, co nazywamy „psim pesymizmem” (ang. pessimism bias), jest w rzeczywistości strategią przetrwania. Twój pies rezygnuje z przyjemności i eksploracji, by być gotowym na nieznane zagrożenie, o którym „informuje” go Twój zapach.
Błędne koło stresu – jak je przerwać?
Świadomość, że nasz stres „zatruwa” życie psa, może wywołać w nas… dodatkowy stres i poczucie winy. Nie o to chodzi! Nie jesteśmy robotami i nie wyłączymy emocji na zawołanie. Ważne jest jednak to, co z tym stresem zrobimy.
Badanie to jest potężnym argumentem za tym, że dbanie o siebie jest formą dbania o psa. Jeśli chcesz mieć wesołego, pewnego siebie pupila, musisz znaleźć czas na relaks i redukcję napięcia we własnym życiu.
Nos psa: Narzędzie, o które trzeba dbać
Skoro wiemy już, że psi nos jest bramą do jego emocji, powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, czym ten nos bombardujemy w domu. Węch psa jest dziesiątki tysięcy razy czulszy od ludzkiego. Jeśli pies potrafi wyczuć molekuły kortyzolu w Twoim oddechu, wyobraź sobie, jak intensywnie odbiera sztuczne zapachy chemicznych odświeżaczy powietrza czy tanich świec parafinowych.
Chcąc stworzyć w domu atmosferę relaksu – zarówno dla siebie, jak i dla „zarażonego” Twoim nastrojem psa – warto sięgać po rozwiązania neutralne i bezpieczne.
Wskazówka: Do domowej aromaterapii wybieraj świece sojowe (szeroki wybór bezpiecznych wosków znajdziesz np. na osoja.pl). W przeciwieństwie do parafiny, wosk sojowy spala się w niższej temperaturze, nie emituje toksyn i jest znacznie łagodniejszy dla wrażliwych, psich nosów. To idealny sposób, by uspokoić swoje nerwy, nie drażniąc zmysłów czworonoga.
Twój spokój to jego szczęście
Wniosek z brytyjskich badań jest prosty: jesteśmy ze swoimi psami naczyniami połączonymi. One są lustrem naszych emocji. Następnym razem, gdy wrócisz do domu „naładowany” negatywną energią, weź głęboki oddech. Zrób to dla siebie, ale zrób to też dla tego wpatrzonego w Ciebie mokrego nosa.
Usiądź na kanapie, odpal naturalną świecę, pogłaszcz psa i pozwól, by spokój spłynął na was oboje. Bo szczęśliwy właściciel, to pies optymista.